W odpowiedzi na naszą prośbę , naczęściej wskazywaliście, że chętnie czytalibyście różnego rodzaju opisy prawdziwych spraw. Wznawiamy więc nas blok tematyczny “Analiza przypadku”. Dziś chciałybyśmy “zaprosić Was” na SOR.

Pacjentka A. K. od 11 roku życia pozostawała pod opieką kardiologiczną z powodu wypadania zastawki mitralnej. W 18 roku życia stwierdzono u niej komorowe zaburzenia rytmu serca oraz zakwalifikowano ją do implantacji kardiowertera defibrylatora w ramach prewencji pierwotnej nagłej śmierci sercowej, na które to leczenie pacjentka nie wyraziła zgody. U pacjentki orzeczono lekki stopień niepełnosprawności. Dnia 27 lutego 2011 r. pacjentka zgłosiła się na Szpitalny Odział Ratunkowy (dalej: SOR) z powodu kaszlu, wymiotów, drętwienia kończyn. Lekarz SOR ustalił w wywiadzie, że pacjentka była w trakcie leczenia zapalenia oskrzeli oraz od 5 dni wymiotowała i odczuwała znaczne osłabienie. Lekarz badający pacjentkę, znał ją i wiedział, że leczy się na serce. Zlecił podstawowe badania krwi, zaś na podstawie badania przedmiotowego i wyników badań dodatkowych przepisał leki i zadecydował o dalszym leczeniu w domu. Dnia 3 marca 2011 r. pacjentka ponownie zgłosiła się na SOR, z powodu przewlekłej infekcji dróg oddechowych, obrzęków kończyn dolnych, wzrostu masy ciała o około 20 kg oraz silnego osłabienia. Pacjentka została przywieziona na oddział przez rodzinę, z uwagi na brak dostępności ambulansu. Z powodu początkowej odmowy przyjęcia jej na oddział, rodzina zgłosiła się do lekarza rodzinnego celem uzyskania skierowania do szpitala. Po uzyskaniu skierowania, w szpitalu pacjentką zajął się lekarz A. B. Podczas jej pobytu na oddziale nie wykonano u niej badania EKG serca, nie była również monitorowana kardiologicznie. Dnia 4 marca 2011 r. lekarz prowadzący skierował pacjentkę do Wojewódzkiego Szpitala (…) z podejrzeniem ostrego zapalenia wątroby. Szpital nie zapewnił transportu, dlatego rodzina przewiozła pacjentkę samochodem. Z Wojewódzkiego Szpitala (…) w W. pacjentka została przewieziona tego samego dnia, czyli 4 marca 2011 r., w bardzo ciężkim stanie do Katedry i Kliniki (…) z rozpoznaniem niewydolności wielonarządowej, gdzie przebywała do dnia 8 kwietnia 2011 r. Wskutek otrzymanego leczenia nastąpiła częściowa kompensacja krążenia z redukcją wagi o około 25 kg. Wykluczono również istotne choroby towarzyszące. Następnie pacjentkę przewieziono do Kliniki (…), celem ostatecznej kwalifikacji do przeszczepu serca. W 2016 r. wykonano u pacjentki przeszczep serca. Pacjentka wystąpiła z pozwem wobec szpitala, żądając wypłaty 500.000 zł tytułem odszkodowania za doznaną krzywdę. Ponadto, pacjentka żądała zasądzenia na jej rzecz od pozwanego szpitala renty z tytułu całkowitej utraty zdolności do pracy w wysokości 1.800 zł, a także o ustalenie odpowiedzialności pozwanego szpitala na przyszłość. Pacjentka zarzuciła pozwanemu szpitalowi szereg zaniedbań w jej leczeniu, w tym: zlekceważenie występujących objawów, niezebranie dostatecznego wywiadu, złe przeprowadzenie badania przedmiotowego, nieprzeprowadzenie żadnej diagnostyki układu krążenia, niezasięgnięcie konsultacji internistycznych i kardiologicznych, niepodjęcie decyzji o hospitalizacji na oddziale internistycznym/kardiologicznym, zbyt długie i bezzasadne przebywanie na SOR do czasu podjęcia decyzji o hospitalizacji w szpitalu zakaźnym oraz niewłaściwe podjęcie decyzji o transporcie własnym zamiast sanitarnym. Powyższe nieprawidłowości doprowadziły do znacznego pogorszenia się stanu zdrowia pacjentki, wynikiem czego konieczne było zakwalifikowanie jej do przeszczepu serca oraz uznanie jej za całkowicie niezdolną do pracy. Jako podstawę odpowiedzialności pacjentka wskazała odpowiedzialność cywilną oraz naruszenie prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej, prawa do natychmiastowego udzielenia świadczeń zdrowotnych ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia oraz prawo do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością. Fundamentalnym dowodem w sprawie były opinie biegłych lekarza kardiologa i lekarza specjalisty medycyny ratunkowej. Biegli ocenili, że lekarze dyżurni SOR podczas wizyty 27 lutego i 3-4 marca 2011 r. nie zachowali należytej staranności podczas diagnostyki i leczenia pacjentki. Brak lub niewłaściwa analiza zgłaszanych przez pacjentkę dolegliwości oraz prezentowanych odchyleń w badaniu przedmiotowym, doprowadziła do braku rozpoznania ciężkiej niewydolności prawo i lewo komorowej serca jako przyczyny dolegliwości. W postępowaniu lekarskim nie uwzględniono także dotychczasowego wywiadu chorobowego, w tym podejrzenia zespołu niescalenia mięśnia sercowego. Zabrakło również wymaganego badania EKG i konsultacji kardiologicznej. Postępowanie takie skutkowało niewdrożeniem właściwego leczenia kardiologicznego, polegającego na odciążeniu serca, zastosowaniu leków moczopędnych i intensywnym odwadnianiu. W ocenie biegłego zwłoka w leczeniu i infuzja płynów spowodowały pogorszenie stanu zdrowia i zwiększenie dolegliwości. Jako błąd, biegły medycyny ratunkowej wskazał również niezapewnienie pacjentce transportu medycznego. Jednocześnie, w ocenie opiniującego biegłego lekarza kardiologa, zaniechanie leczenia przyczyniło się jedynie do pogorszenia stanu ogólnego, a konsekwencje błędnego postępowania utrzymywały się przez tydzień i wiązały się z wydłużoną hospitalizacją oraz zwiększonym stresem, obawą przed śmiercią, cierpieniem fizycznym z powodu duszności. Działanie lekarzy nie wpłynęło jednak bezpośrednio na uszkodzenie serca pacjentki, gdyż to już wcześniej było poważnie uszkodzone. Biegły wprost wskazał, że niezastosowanie prawidłowego leczenia nie pozostaje w związku z koniecznością przeszczepu serca. Sąd ustalił, że ciąg zdarzeń spowodował u pacjentki utratę zaufania do lekarzy. Pacjentka deklarowała, że czuje duży żal, a każda wizyta u lekarza powoduje u niej lęk. Biegły kardiolog wskazał, że hipotetyczne włączenie leczenia niewydolności serca w dniu 27 lutego 2011 r. zapobiegłyby incydentowi ciężkiej zrekompensowanej niewydolności serca w dniu 2 marca 2011 r. Jakość i komfort życia w kolejnych dniach choroby byłyby lepsze. Z dowodu opinii biegłych lekarzy sąd ustalił, że zachowanie lekarzy było zawinione i niezgodne ze standardami wiedzy medycznej. Jednak, również z tych opinii wynikał zakres szkody i krzywdy, którą poniosła pacjentka. Lekarze byli odpowiedzialni za wydłużenie okresu leczenia i cierpienie psychiczne i fizyczne pacjentki, jednak nie spowodowali rozstroju zdrowia w postaci uszkodzenia serca pacjentki. Rozmiar szeroko rozumianej szkody wpływał na zakres należnego pacjentce zadośćuczynienia. Sąd I instancji orzekł łączną kwotę 50.000 zł zadośćuczynienia za wywołanie rozstroju zdrowia pacjentki, ale także zadośćuczynienia za fakt naruszenia praw pacjenta. Oddalił także powództwo w zakresie renty i odpowiedzialności na przyszłość. W ramach apelacji szpital zaskarżył powyższy wyrok zarzucając ocenę materiału dowodowego w sposób dowolny, rażąco wysokie i nieadekwatne zadośćuczynienie oraz niewskazanie jaką kwotę przyznał pacjentce tytułem zadośćuczynienia za krzywdę, a jaką z tytułu naruszenia dóbr osobistych powódki związanych z naruszeniem praw pacjenta. Sąd Apelacyjny przyjął ustalenia sądu okręgowego za własne, jednak zmienił wyrok zasądzając 10.000 zł tytułem zadośćuczynienia za roztrój zdrowia oraz 30.000 zł za naruszenie dóbr osobistych powódki związanych z naruszeniem praw pacjenta. Sąd II instancji uzasadniał, iż rozstrój zdrowia pacjentki miał charakter krótkotrwały i nie przekroczył 7 dni, a pacjentka ostatecznie została wyleczona i nie odczuwa żadnych negatywnych konsekwencji zdarzenia. Sąd uznał, że kwota niższa niż 30.000 zł nie spełni funkcji kompensacyjnej wobec pacjentki, to jest nie wynagrodzi doznanych cierpień, których doznała z powodu naruszenia praw jej przysługujących

Pamiętaj, że w sytuacjach wymagających szybkiej i przemyślanej reakcji warto skonsultować sprawę z doświadczonym zespołem. Zapraszamy więc do kontaktu z nami pisząc maila na adres kancelaria@prawniklekarza.pl

FacebookLinkedInEmailPrint