Kategoria: świadczenia zdrowotne Strona 1 z 3

ᴄᴢʏ ʟᴇᴋᴀʀᴢ ᴍᴏᴢ̇ᴇ ᴘʀᴏᴡᴀᴅᴢɪᴄ́ ᴋᴏɴꜱᴜʟᴛᴀᴄᴊᴇ ᴘʀᴢᴇᴢ ɪɴꜱᴛᴀɢʀᴀᴍ ʟᴜʙ ᴡʜᴀᴛꜱᴀᴘᴘ??

„Panie Mecenas, pacjent wysłał mi zdjęcie wyniku na WhatsAppie i zapytał, czy wszystko jest w porządku. Mogę odpowiedzieć?”

To pytanie wraca w naszej praktyce coraz częściej.

Jeszcze kilka lat temu większość kontaktów z pacjentami odbywała się w gabinecie lub przez telefon. Dziś pacjenci piszą na WhatsAppie, Messengerze, a czasem nawet na Instagramie. Dla wielu lekarzy jest to wygodne. Dla pacjentów jeszcze bardziej.

Tylko czy udzielanie porad medycznych przez WhatsApp czy Instagram jest to zgodne z prawem?

Co do zasady tak, ale należy pamiętać, że o tym, czy mamy do czynienia ze świadczeniem zdrowotnym, nie decyduje używana aplikacja, lecz treść rozmowy, a granica między zwykłą wiadomością a konsultacją medyczną jest bardzo cienka.

Jeśli odpowiadacie na pytania organizacyjne, na przykład o termin wizyty czy kwestie rejestracji, nie ma jeszcze mowy o udzielaniu świadczenia zdrowotnego.

Sytuacja zmienia się jednak wtedy, gdy zaczynacie analizować objawy, interpretować wyniki badań, sugerować leczenie albo oceniać stan zdrowia pacjenta. W takim momencie nie jest to już zwykła wymiana wiadomości. To konsultacja medyczna.

A skoro konsultacja medyczna, to pojawiają się również obowiązki.

Trzeba wówczas pamiętać o identyfikacji pacjenta, zachowaniu tajemnicy lekarskiej, odpowiedniej ochronie danych oraz dokumentacji medycznej…a przecież komunikatory typu WhatsApp i media społecznościowe nie są stworzone do udzielania świadczeń zdrowotnych, dlatego trudno Wam będzie zapewnić wymagany standard.

Z punktu widzenia ryzyka prawnego odpowiedzi typu –

  • „To wygląda na alergię”
  • „Proszę brać ten lek przez 7 dni”
  • „Nie ma się czym martwić”
  • „Na zdjęciu wygląda to niegroźnie”

– często udzielone z grzeczności – niosą za sobą konsekwencje.

Takie jedno zdanie może zostać potraktowane jak porada lekarska. A skoro porada lekarska, to należy pamiętać o obowiązkach się z tym wiążących podane powyżej.

Dlatego w praktyce najlepiej przyjąć prostą zasadę. Jeżeli wiadomość od pacjenta wymaga oceny medycznej, nie powinno się prowadzić tej rozmowy przez media społecznościowe, tylko przenieść ją do kanału, który pozwala na normalną konsultację i dokumentację.

W takich sytuacjach możecie odpisać w sposób prosty i bezpieczny. Na przykład: „Dziękuję za wiadomość. Nie jestem w stanie zweryfikować Pani lub Pana tożsamości ani ocenić stanu zdrowia na podstawie wiadomości na Instagramie. W celu bezpiecznej oceny proszę o umówienie wizyty lub teleporady.”

Albo krócej i mniej formalnie: „Nie udzielam indywidualnych konsultacji medycznych przez Instagram/ WhatsApp. W razie problemów zdrowotnych proszę o kontakt w ramach wizyty lub teleporady.”

Przy dużych profilach warto mieć nawet gotową, automatyczną odpowiedź, która jasno komunikuje, że media społecznościowe nie są kanałem do udzielania porad medycznych.

Pamiętajcie, że ryzyko nie polega na samej chęci pomocy pacjentowi, tylko na tym, że jedno zdanie napisane w DM może później zostać potraktowane jak porada lekarska. A wtedy tłumaczenie, że była to tylko szybka odpowiedź na Instagramie, zwykle już nie ma większego znaczenia.

Dlatego problemem nie jest WhatsApp ani Instagram. Problemem jest udzielanie indywidualnych porad medycznych poza systemem, który pozwala zachować standardy wykonywania zawodu.

 

FacebookLinkedInEmailPrint

Gdy pacjent ma milion obserwujących. Czego lekarzy uczy głośna „afera bondingowa”?

Pewnie większość z Was kojarzy medialną aferę, która kilka miesięcy temu przetoczyła się przez portale plotkarskie i media społecznościowe. W centrum wydarzeń znalazł się znany prezenter telewizyjny oraz lekarz dentysta, który wykonał u niego zabieg bondingu. Najpierw były publiczne pochwały efektów leczenia, później pojawiła się ostra krytyka, wzajemne zarzuty i szeroko komentowany konflikt.

Choć sprawa szybko stała się pożywką dla mediów, dla środowiska medycznego niesie ona znacznie ważniejszą lekcję. Pokazuje bowiem, że każdy pacjent  – niezależnie od liczby obserwujących na Instagramie czy rozpoznawalności nazwiska – pozostaje przede wszystkim pacjentem. A lekarz powinien zabezpieczyć się dokładnie tak samo, jak zabezpiecza się przy udzielaniu świadczeń każdej innej osobie.

Jednocześnie nie sposób ignorować faktu, że pacjenci funkcjonują dziś w świecie mediów społecznościowych. Jeden post potrafi dotrzeć do setek  jak nie tysięcy osób, a jedna negatywna relacja może wywołać kryzys wizerunkowy większy niż niejedna skarga czy pozew. Dlatego współpraca z osobami publicznymi wymaga od lekarza szczególnej rozwagi.

Dokumentacja jest ważniejsza niż zasięgi

W praktyce największym błędem nie jest samo leczenie osoby publicznej. Błędem jest potraktowanie takiego pacjenta inaczej niż każdego innego.

Jeżeli lekarz wykonuje zabieg estetyczny, powinien zadbać o szczegółową dokumentację medyczną obejmującą nie tylko przebieg leczenia, ale również stan wyjściowy pacjenta. W przypadku procedur estetycznych szczególne znaczenie mają fotografie wykonane przed rozpoczęciem leczenia, dokumentacja kolejnych etapów terapii oraz odnotowanie wszystkich zaleceń przekazywanych pacjentowi.

Po latach pamięć pacjenta i lekarza może być zupełnie inna. Dokumentacja pozostaje natomiast najbardziej obiektywnym „świadkiem zdarzeń”.

Zgoda pacjenta to nie formularz do podpisania

Wielu lekarzy nadal traktuje zgodę pacjenta jako formalność. Tymczasem właśnie przy zabiegach estetycznych prawidłowo przeprowadzony proces uzyskania zgody może mieć kluczowe znaczenie.

Pacjent powinien zostać poinformowany nie tylko o korzyściach zabiegu, ale również o jego ograniczeniach, możliwych powikłaniach, konieczności przestrzegania zaleceń oraz o alternatywnych metodach postępowania.

Dobrze przygotowana zgoda powinna w szczególności obejmować:

  • opis planowanego zabiegu,
  • wskazanie możliwych powikłań i działań niepożądanych,
  • informacje o ograniczeniach efektu estetycznego,
  • wskazanie alternatywnych metod leczenia,
  • zalecenia pozabiegowe,
  • potwierdzenie możliwości zadawania pytań i uzyskania odpowiedzi.

Warto pamiętać, że sam podpis pod formularzem nie wystarczy. Najważniejsze jest wykazanie, że pacjent rzeczywiście otrzymał informacje pozwalające mu podjąć świadomą decyzję.

Media społecznościowe nie zmieniają zasad wykonywania zawodu

Coraz częściej lekarze współpracują z influencerami, sportowcami czy osobami medialnymi. Tego rodzaju współpraca może przynosić wymierne korzyści marketingowe, ale jednocześnie generuje dodatkowe ryzyka.

Jeżeli leczenie ma być elementem współpracy promocyjnej, warto precyzyjnie uregulować zasady takiej relacji jeszcze przed rozpoczęciem świadczeń. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których zabieg wykonywany jest nieodpłatnie albo w zamian za działania promocyjne.

Lekarz powinien jasno określić, jakie są zasady współpracy, czego oczekują od siebie strony oraz jakie informacje mogą być publikowane w mediach społecznościowych.

Warto również pamiętać, że nawet najbardziej znany influencer nie przestaje być pacjentem. Oznacza to, że nadal obowiązuje tajemnica lekarska, zasady prowadzenia dokumentacji medycznej oraz wszystkie standardy wynikające z przepisów prawa.

Co zrobić, gdy pacjent publicznie krytykuje leczenie?

Naturalnym odruchem wielu lekarzy jest chęć natychmiastowego przedstawienia własnej wersji wydarzeń. Trzeba jednak zachować ostrożność.

Nawet jeśli pacjent sam opowiada o swoim leczeniu w mediach społecznościowych, nie oznacza to automatycznie, że lekarz został zwolniony z obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej. Publiczna polemika bardzo często prowadzi do ujawnienia informacji objętych tajemnicą zawodową, a to może generować kolejne problemy prawne.

W takich sytuacjach warto najpierw przeanalizować zakres możliwych działań prawnych, ocenić ryzyko naruszenia dóbr osobistych oraz ustalić, czy istnieją podstawy do podjęcia kroków mających na celu ochronę reputacji lekarza lub podmiotu leczniczego.

Najlepsza strategia zaczyna się przed konfliktem

Historia głośnej „afery bondingowej” pokazuje, że nawet pozornie idealna współpraca może zakończyć się publicznym sporem. Dlatego ochrona lekarza nie zaczyna się w chwili publikacji krytycznego posta czy nagrania. Zaczyna się znacznie wcześniej – od prawidłowo prowadzonej dokumentacji, rzetelnej zgody pacjenta, jasnych zasad komunikacji i konsekwentnego przestrzegania standardów wykonywania zawodu.

Bo ostatecznie nie ma znaczenia, czy pacjent ma stu obserwujących, sto tysięcy czy kilka milionów. W gabinecie lekarskim każdy powinien być traktowany według tych samych zasad. To właśnie one najskuteczniej chronią zarówno pacjenta, jak i lekarza.

W naszej codziennej pracy wspieramy lekarzy oraz placówki medyczne w budowaniu bezpiecznych procedur i rozwiązywaniu problemów prawnych, zanim staną się one źródłem sporu. Możesz do nas napisać na adres kancelaria@prawniklekarza.pl

FacebookLinkedInEmailPrint

Bezpieczeństwo lekarzy to nie luksus. To konieczność!

Nie milkną echa zabójstwa lekarza przez pacjenta w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Środowiska lekarskie podejmują szereg inicjatyw. We wtorek miał miejsce Ogólnopolski Dzień Żałoby I Protestu Środowiska Medycznego. W najbliższą sobotę odbędzie się Marsz Milczenia- Medycy Przeciw Nienawiści. Jednocześnie konkretne działania podejmuje Naczelna Izba Lekarska. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, lek. Łukasz Jankowski, spotkał się z Minister Zdrowia Izabelą Leszczyną, gdzie przedstawił szereg konkretnych propozycji mających na celu poprawę bezpieczeństwa pracowników ochrony zdrowia. Wszystkie te działania są oczekiwane, ważne i potrzebne, pozwalają dużej części społeczeństwa zrozumieć jak mowa nienawiści wpływa na pracowników ochrony zdrowia, a pośrednio również na nas- pacjentów.
Ostatnio dyskutowałyśmy co jeszcze można by było zrobić, aby skutecznie chronić lekarzy. W naszej ocenie warto dodatkowo rozważyć:
  • Obowiązkowe szkolenia z zakresu reagowania na przemoc – dla lekarzy, recepcji i personelu pomocniczego;
  •  Monitoring w gabinetach i na oddziałach, zgodny z RODO, jako materiał dowodowy – dziś wiele przypadków agresji „nie istnieje” procesowo, bo nie ma dowodów;
  • Rozszerzenie odpowiedzialności zarządu placówek za brak ochrony prawnej i fizycznej dla personelu;
  • Wzmocnienie roli izb lekarskich jako podmiotów mogących działać prawnie w imieniu pokrzywdzonych lekarzy;
  • Wprowadzenie systemów ostrzegania o agresywnych pacjentach – takie funkcjonują już np. w Kanadzie, USA, Australii

 

Jeśli Wy macie jakieś pomysły jak jeszcze można by było uszczelnić lub wzmocnić system ochrony, podzielcie się pod tym postem.  Chętnie poznamy Wasz punkt widzenia.
 
𝘼 𝙘𝙤 𝙯 𝙤𝙗𝙚𝙘𝙣𝙞𝙚 𝙤𝙗𝙤𝙬𝙞𝙖̨𝙯𝙪𝙟𝙖̨𝙘𝙮𝙢 𝙥𝙧𝙖𝙬𝙚𝙢?
 
Warto przypomnieć, że wiele narzędzi już istnieje — ale pozostają martwe albo są niedostatecznie wykorzystywane. Lekarze nie zawsze wiedzą, że mogą z nich skorzystać. Pracodawcy często nie podejmują adekwatnych i skutecznych działań. Policja i prokuratura – bagatelizują sytuację. Dla organów ścigania są sprawy ważne i ważniejsze i nasza praktyka pokazuje, że sprawy związane z ochroną lekarzy jako funkcjonariuszy publicznych są często (zbyt często) umarzane, sprawy ciągną się zbyt długo, albo pozostają niepodejmowane, co zniechęca pracowników ochrony zdrowia. Organy ściągania podchodzą do problemu hejtu tłumacząc zachowanie pacjentów na zasadzie „lekarz musi liczyć się z prawem pacjenta do krytyki” Lekarze, którzy już są tak zdeterminowani, że zakładają sprawy cywilne za naruszenie dóbr osobistych czekają na rozstrzygnięcia latami. Gdyby tylko organy wymiaru sprawiedliwości rzetelnie przykładały się do swoich obowiązków lub ten system lepiej działał (bo przecież nie zawsze wynika to z niechęci do podjęcia sprawy, ale z wyboru, która jest „ważniejsza”), sytuacja lekarzy byłaby dużo lepsza, nawet przy braku nowych rozwiązań prawnych.
Należy mieć na uwadze, że:
  • 𝙟𝙚𝙨́𝙡𝙞 𝙟𝙚𝙨𝙩𝙚𝙨́ 𝙡𝙚𝙠𝙖𝙧𝙯𝙚𝙢 𝙞 𝙙𝙤𝙨́𝙬𝙞𝙖𝙙𝙘𝙯𝙖𝙨𝙯 𝙖𝙜𝙧𝙚𝙨𝙟𝙞 – pamiętaj, że masz prawo do ochrony prawnej i fizycznej,
  • 𝙟𝙚𝙨́𝙡𝙞 𝙟𝙚𝙨𝙩𝙚𝙨́ 𝙥𝙧𝙖𝙘𝙤𝙙𝙖𝙬𝙘𝙖̨ – masz obowiązek tę ochronę zapewnić,
  • 𝙟𝙚𝙨́𝙡𝙞 𝙟𝙚𝙨𝙩𝙚𝙨́ 𝙥𝙧𝙖𝙘𝙤𝙬𝙣𝙞𝙠𝙞𝙚𝙢 𝙬𝙮𝙢𝙞𝙖𝙧𝙪 𝙨𝙥𝙧𝙖𝙬𝙞𝙚𝙙𝙡𝙞𝙬𝙤𝙨́𝙘𝙞 – przyjrzyj się agresji w stosunku do medyków wnikliwie i podejmuj właściwe działania, nie bagatelizując problemu.

 

Lekarze zasługują na ochronę. Nie dlatego, że są „grupą uprzywilejowaną”, lecz dlatego, że codziennie są odpowiedzialni za zdrowie i życie innych – często w warunkach przemocy, zagrożenia i braku wsparcia. Każdy przypadek ataku na lekarza jest jednocześnie ciosem w cały system ochrony zdrowia.
FacebookLinkedInEmailPrint

Ministerialne wytyczne w sprawie przerywania ciąży

Dnia 30 sierpnia 2024 r. Ministerstwo Zdrowia opublikowało wytyczne w sprawie obowiązujących przepisów prawnych dotyczących dostępu do procedury przerwania ciąży. 

W wytycznych przedstawione, zostały następujące wskazania:

  • Przerwanie ciąży może być dokonane przez lekarza w przypadku, gdy:1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej (art. 4a ust. 1 pkt 1 ustawy o planowaniu rodziny);2) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (art. 4a ust. 1 pkt 3 ustawy o planowaniu rodziny).
  • W przypadku pierwszej przesłanki dopuszczającej do legalnego przerywania, ciąży wystąpienie tylko jednej z nich tj – zagrożenia życia lub  zagrożenia zdrowia kobiety ciężarnej jest wystarczające 
  • W Ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, nie określono zamkniętego katalogu wskazań do przerywania ciąży.
    W ocenie Ministerstwa może ono zatem dotyczyć każdego obszaru zdrowia, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Ustawa o planowaniu rodziny nie definiuje także pojęcia „zagrożenie”, pozostawiając je do oceny lekarza działającego na podstawie aktualnej wiedzy medycznej.
  •  Przepisy nie precyzują jakiej specjalizacji lekarz byłby uprawniony do stwierdzenia, czy zachodzi przesłanka dopuszczająca przerwanie ciąży. Zaistnienie takiej okoliczności – zgodnie z art. 4a ust. 5 ustawy o planowaniu rodziny – stwierdza inny lekarz niż dokonujący przerwania ciąży, chyba że ciąża zagraża bezpośrednio życiu kobiety. Systemowo przyjmując, powinien być to lekarz posiadający tytuł specjalisty w zakresie medycyny właściwej ze względu na rodzaj choroby kobiety ciężarnej. Czyli np. lekarz psychiatra może wydać takie orzeczenie o istnieniu przesłanki psychicznej uzasadniającej dokonanie aborcji z przyczyn zagrożeniem zdrowia lub życia kobiety ciężarnej.  
  • Do stwierdzenia wystąpienia okoliczności, że ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety wymagane jest tylko jedno orzeczenie lekarza specjalisty w zakresie medycyny właściwej ze względu na rodzaj choroby kobiety ciężarne. Co do zasady zatem uzależnianie możliwości przerwania ciąży od uzyskania dodatkowych orzeczeń albo opinii lekarzy nie znajduje uzasadnienia i należy traktować jako ograniczenie dostępu do tej procedury. Ustawa o planowaniu rodziny w żadnym miejscu nie zobowiązuje także do powołania konsylium. Oczywiście zawsze w przypadku, kiedy zachodzi taka potrzeba konsylium można zwołać, jednak nie może być ono wymogiem obligatoryjnym decyzji o przerwaniu ciąży.
  • W przypadku gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. Wówczas decyzja podejmowana jest w ramach postępowania karnego, przez prokuratora prowadzącego (art. 4a ust. 5 ustawy o planowaniu rodziny). Termin na wykonanie aborcji w tym trybie wynosi do 12 tygodnia, dlatego zobowiązano prokuratorów do niezwłocznego podejmowania decyzji w tej sprawie.
  • W wytycznych podkreślono wagę obowiązku informacyjnego lekarza wobec kobiety ciężarnej, oraz wymóg zgody na dokonanie aborcji z powyższych przyczyn. Pacjentka na każdym etapie prowadzenia ciąży musi być informowana o przebiegu ciąży, w tym o aktualnych ryzykach związanych ze zdrowiem i życiem. Musi być również poinformowana o możliwych do zastosowania – stosownie do jej sytuacji klinicznej – rozwiązaniach, w tym o dopuszczalności przerwania ciąży.
  • Ministerstwo odniosło się również do kontrowersyjnej kwestii klauzuli sumienia oraz aborcji jako świadczenia gwarantowanego. Ustawa o planowaniu rodziny w art. 4b określa, że „osobom objętym ubezpieczeniem społecznym i osobom uprawnionym na podstawie odrębnych przepisów do bezpłatnej opieki leczniczej przysługuje prawo do bezpłatnego przerwania ciąży w podmiotach leczniczych”. Podmioty poprzez zawarcie umowy z NFZ, przyjmują na siebie obowiązek dostępu do świadczeń wskazanych w umowie. W związku z tym nie można powołać się na klauzulę sumienia jako powód niemożności skorzystania przez pacjentkę ze świadczenia gwarantowanego. Przypomnijmy, że sam lekarz ma możliwość powołania się na klauzulę sumienia (po spełnieniu uregulowanych przesłanek i w przypadku braku zagrożenia dla życia pacjentki), jednak nie dotyczy to samego podmiotu leczniczego. Niewykonanie tego obowiązku skutkuje karą umowną w wysokości do 2% kwoty zobowiązania wynikającego z umowy za każde stwierdzone naruszenie, a w przypadku stwierdzenia zbiorowego naruszenia praw pacjenta Rzecznik Praw Pacjenta może nałożyć na podmiot karę do 500 000 zł.
  • Ostatnią kwestią poruszoną w wytycznych jest przypomnienie o możliwości złożenia sprzeciwu pacjentki wobec opinii albo orzeczenia lekarza, jeżeli opinia albo orzeczenie ma wpływ na prawa lub obowiązki pacjenta wynikające z przepisów prawa. W celu umożliwienia pacjentkom korzystania z tego prawa należy zapewnić właściwe prowadzenie przez lekarzy dokumentacji medycznej, w której powinna zostać odnotowana zarówno opinia bądź orzeczenie lekarza, jak i informacja o odmowie ich wydania. Sprzeciw taki pacjentka może złożyć do Komisji Lekarskiej działającej przy Rzeczniku Praw Pacjenta.

W trakcie konferencji prasowej dotyczącej publikacji powyższych dokumentów, Premier Donald Tusk, Ministra Zdrowia Izabela Leszczyna oraz Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar odnosili się do kwestii stosowania prawa dotyczącego dokonywania legalnej aborcji. Pojawiło się słuszne pytanie jaką rangę prawną mają wytyczne publikowane przez Ministerstwo Zdrowia? Na to pytanie Ministra Zdrowia odpowiedziała, iż ,,Ministerstwo Zdrowia jest właściwym organem do dawania wykładni prawa, które samo przygotowuje i trudniej znaleźć lepszy organ, który mówi jak stosować prawo”, Minister Bodnar uzupełnił, że wytyczne,, wskazują pewien sposób postępowania prokuratorom, w granicach obowiązującego prawa czyli sposób interpretowania przepisów, aby ujednolicić praktykę i poprawić pracę prokuratorów”- powyższa wypowiedź odnosiła się do wytycznych publikowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości. 

Problem jednak polega na tym, że wykładnia dokonana przez Ministra nie może być uznana  za źródło prawa, a stanowi tylko wskazanie dla podmiotów podległych ministerstwom. W przypadku Ministra Sprawiedliwości piastującego również urząd Prokuratora Generalnego, także dla prokuratorów. Wykładnia taka jest jednak dość kontrowersyjna wśród doktryny prawniczej. Wytyczne Ministerstwa nie są np. obowiązująca dla sądów powszechnych…i tutaj zaczyna się problem. Mogą stanowić podstawę argumentacji przed sądem, ale nie gwarantują bezpieczeństwa prawnego.

Kolejny problem, który dostrzegamy to fakt, że w tej konkretnej sytuacji żadne nowe prawodawstwo się nie pojawiło ze względu na brak większości sejmowej mogącej uchwalić taką zmianę. Oczywiście w związku ze zmianami rządzących, zmienił się pewien światopogląd patrzenia na istotne z punktu społecznego sprawy. Z jednej strony można by powiedzieć, że Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Sprawiedliwości podejmują próby do opanowania kontrowersyjnej sytuacji prawnej, jednak z drugiej strony nie wprowadzili ustawy, która miałaby wywołać konkretne skutki prawne. 

Słusznie pojawiły się głosy, iż opublikowane wytyczne mogą uspokoić nieco nastroje społeczne i obawy lekarzy, jednak w naszej ocenie nie mogą zapewnić bezpieczeństwa prawnego lekarzom ginekologom, na których spoczywa ciężar dokonywania oceny czy przesłanka do wykonania aborcji została spełniona czy też nie. Należy uznać, że to sądy tak naprawdę ukształtują linię orzeczniczą w zakresie odpowiedzialności lekarzy. Więc dopóki sprawy karne nie trafią na wokandę, ciężko jednoznacznie, bez zmiany przepisów, mówić o klarownej wykładni przepisów.

 

FacebookLinkedInEmailPrint

Strona 1 z 3

KONTAKT

Kancelaria Adwokacko-Radcowska
"Podsiadły-Gęsikowska, Powierża" Sp. p.

ul. Filtrowa 61/3
02-056 Warszawa

+48 22 628 64 94
+48 600 322 901

kancelaria@prawniklekarza.pl

REGON: 369204260 NIP: 7010795766

AEKSANDRA POWIERŻA

+48 604 077 322
aleksandra.powierza@prawniklekarza.pl

KAROLINA PODSIADŁY-GĘSIKOWSKA

+48 735 922 156
karolina.podsiadly@prawniklekarza.pl