Projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty trafił do konsultacji społecznych z ambicją reformy kształcenia medycznego. Przewiduje między innymi skrócenie stażu podyplomowego do sześciu miesięcy, wprowadzenie nowego Państwowego Egzaminu Kompetencyjnego oraz przywrócenie obowiązkowej ustnej części Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego. Ministerstwo Zdrowia prezentuje projekt jako odpowiedź na potrzebę podniesienia jakości kształcenia i zwiększenia dostępności specjalistów dla pacjentów. Środowisko medyczne stawia jednak pytania, których projekt wprost nie adresuje: kto faktycznie poniesie koszt tych zmian i czy jest to koszt, który można uzasadnić konstytucyjnie?
Co projekt zmienia i dlaczego wzbudza kontrowersje?
Spośród wielu zaproponowanych zmian szczególne emocje wzbudziły dwa rozwiązania.
Pierwsze dotyczy dyżurów w trakcie specjalizacji. Dotychczas lekarz mógł przez maksymalnie dwa lata nie realizować części programu szkoleniowego – w tym dyżurów – bez konieczności uzupełniania tego okresu. Z możliwości tej korzystali między innymi lekarze przebywający na zwolnieniu lekarskim, rodzice małych dzieci oraz – najliczniej – lekarki w ciąży lub na urlopach macierzyńskich i rodzicielskich. Kodeks pracy w art. 178 § 1 bezwzględnie zakazuje pracodawcy zatrudniania pracownicy w ciąży w godzinach nadliczbowych ani w porze nocnej – dyżury medyczne pełnią zaś w polskim systemie prawnym charakter pracy w godzinach nadliczbowych lub w porze nocnej, więc ich wykonywanie przez rezydentki w ciąży jest wykluczone. Projekt likwiduje dwuletnią „tolerancję” dla niepełnej realizacji programu. W konsekwencji każdy okres, w którym lekarz nie wykonywał dyżurów – niezależnie od przyczyny – będzie musiał zostać uzupełniony po powrocie.
Drugie rozwiązanie to wprowadzenie dwuletniego terminu ważności pozytywnego wyniku Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego. Projekt przewiduje, że PES złożony z wynikiem pozytywnym nie będzie uznawany i będzie musiał zostać powtórzony, jeżeli lekarz nie uzyska tytułu specjalisty w danej dziedzinie w terminie 24 miesięcy od dnia jego złożenia.
Ministerstwo Zdrowia argumentuje, że przepis ten ma dyscyplinować lekarzy blokujących miejsca rezydenckie przez wieloletnie odkładanie formalnego zamknięcia specjalizacji. Brzmi to racjonalnie. Problem polega jednak na tym, że przepis jest skonstruowany bez żadnych wyjątków dla sytuacji życiowych, które mogą opóźnić zamknięcie specjalizacji z przyczyn niezależnych od lekarza.
Kto realnie ponosi konsekwencje?
Odpowiedź na to pytanie nie wymaga zaawansowanej analizy demograficznej.
Ciąża i urlop macierzyński trwają łącznie minimum kilkanaście tygodni, a urlop rodzicielski może być wydłużony do czterdziestu jeden tygodni w przypadku urodzenia jednego dziecka. W przypadku powikłań ciążowych lub chorób dochodzi zwolnienie lekarskie, które może poprzedzać urlop macierzyński o wiele tygodni. Przy normalnym przebiegu macierzyństwa bez komplikacji, bez urlopu wychowawczego – lekarka może być nieobecna w pracy przez rok lub dłużej. Dwuletni termin ważności PES w tym kontekście staje się realnym zagrożeniem, jeśli egzamin został zdany tuż przed ciążą lub w jej trakcie
Wymiar prawny: konstytucja, prawo unijne, zasada proporcjonalności
Z perspektywy prawnej projekt wymaga analizy na kilku płaszczyznach.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej
Art. 18 Konstytucji RP stanowi, że małżeństwo, rodzicielstwo i rodzina znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Art. 71 ust. 2 wskazuje, że matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych. Art. 33 ust. 2 gwarantuje kobietom i mężczyznom równe prawa w zakresie między innymi zatrudnienia i awansów. Przepisy te nie są deklaracjami programowymi – są normami, na podstawie których Trybunał Konstytucyjny ocenia dopuszczalność ingerencji ustawodawcy w prawa jednostki. Regulacja, która formalnie jest neutralna, ale w praktyce uderza nieproporcjonalnie w kobiety korzystające z uprawnień macierzyńskich, może budzić uzasadnione wątpliwości konstytucyjne.
Zasada niedyskryminacji pośredniej
Dyrektywa Rady 2006/54/WE w sprawie wprowadzenia w życie zasady równości szans oraz równego traktowania kobiet i mężczyzn w dziedzinie zatrudnienia definiuje dyskryminację pośrednią jako sytuację, w której z pozoru neutralny przepis lub kryterium stawia osoby jednej płci w niekorzystnej sytuacji w porównaniu z osobami drugiej płci. Fakt, że z uprawnień związanych z macierzyństwem korzystają statystycznie w zdecydowanej większości kobiety, oznacza, że przepis godzący w osoby korzystające z tych uprawnień może spełniać definicję dyskryminacji pośredniej – nawet jeśli nie wymienia płci wprost.
W orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE ugruntowane jest stanowisko, że zasada ta stosuje się do wszelkich przepisów krajowych wpływających na warunki zatrudnienia i kształcenia zawodowego.
Zasada proporcjonalności
Każda regulacja ingerująca w prawa jednostki musi być uzasadniona prawnie akceptowalnym celem, a środki służące osiągnięciu tego celu muszą być proporcjonalne. Cel wskazany przez Ministerstwo -mobilizacja lekarzy przewlekle przeciągających specjalizację – jest co do zasady uzasadniony. Pytanie dotyczy jednak tego, czy brak jakichkolwiek wyjątków dla sytuacji rodzinnych, opiekuńczych i zdrowotnych jest proporcjonalnym środkiem do osiągnięcia tego celu. Wystarczającym rozwiązaniem byłoby np. zawieszenie biegu terminu na czas korzystania z uprawnień macierzyńskich, rodzicielskich lub na czas trwania choroby – co nie osłabiałoby zasadniczego celu regulacji, a jednocześnie eliminowało nieproporcjonalne obciążenie lekarzy-rodziców.
Co mówi Ministerstwo Zdrowia i dlaczego to nie wystarczy
W odpowiedzi na występującą w środowisku lekarskim krytykę Ministerstwo Zdrowia opublikowało stanowisko, w którym wyjaśnia, że celem przepisów nie jest ograniczenie praw pracowniczych lekarek, lecz zapewnienie, że wszyscy lekarze zrealizują taki sam zakres szkolenia wynikający z programu specjalizacji. Resort podkreśla, że projekt jest na etapie konsultacji i każda uwaga zostanie przeanalizowana.
To ważna informacja. Jednocześnie samo przeprowadzenie konsultacji nie usuwa wątpliwości konstytucyjnych i prawnych, które środowisko medyczne zgłasza. Etap konsultacji to właśnie ten moment, w którym uwagi mogą faktycznie wpłynąć na kształt ostatecznego tekstu ustawy – pod warunkiem, że są sformułowane precyzyjnie i poparte merytoryczną argumentacją.
Sama deklaracja, że projekt nie odbiera uprawnień pracowniczych, nie odpowiada na kluczowy zarzut: nie chodzi o to, czy lekarka ma prawo do urlopu macierzyńskiego. Chodzi o to, że projekt karze ją za skorzystanie z tego prawa – utratą ważności egzaminu lub koniecznością uzupełniania dyżurów po powrocie
Jak prawidłowo sformułować uwagi w konsultacjach?
Projekt nowelizacji jest na etapie konsultacji publicznych – to ustawowy tryb, w którym każda osoba i każda organizacja może zgłosić pisemne uwagi do projektodawcy. Aby uwagi były skuteczne i mogły rzeczywiście wpłynąć na kształt projektu, powinny spełniać kilka warunków.
Po pierwsze – precyzyjnie wskazywać kwestionowany przepis. Ogólna krytyka projektu ma mniejszą szansę na uwzględnienie niż wskazanie konkretnego artykułu i uzasadnienie, dlaczego jego brzmienie jest wadliwe.
Po drugie – proponować alternatywne rozwiązanie. Stanowisko, które nie tylko kwestionuje przepis, ale wskazuje jak powinien być sformułowany, jest znacznie silniejszym argumentem.
Po trzecie – odnosić się do podstaw prawnych wyższego rzędu: Konstytucji RP, prawa unijnego, orzecznictwa. To właśnie te argumenty mają największą wagę formalną.
Projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty zawiera zmiany, które – niezależnie od motywacji ustawodawcy – mogą w praktyce nieproporcjonalnie uderzyć w lekarki korzystające z uprawnień macierzyńskich i rodzicielskich.
Środowisko medyczne ma prawo – i powód – by w trwającym procesie konsultacyjnym postawić te pytania wprost: czy przepis jest zgodny z Konstytucją? Czy nie stanowi dyskryminacji pośredniej? Czy cel, któremu ma służyć, nie może być osiągnięty przy mniejszym koszcie dla lekarzy-rodziców?
Konsultacje publiczne to narzędzie. Żeby działało, musi być używane. Właśnie teraz.