Gdy pacjent ma milion obserwujących. Czego lekarzy uczy głośna „afera bondingowa”?

Pewnie większość z Was kojarzy medialną aferę, która kilka miesięcy temu przetoczyła się przez portale plotkarskie i media społecznościowe. W centrum wydarzeń znalazł się znany prezenter telewizyjny oraz lekarz dentysta, który wykonał u niego zabieg bondingu. Najpierw były publiczne pochwały efektów leczenia, później pojawiła się ostra krytyka, wzajemne zarzuty i szeroko komentowany konflikt.

Choć sprawa szybko stała się pożywką dla mediów, dla środowiska medycznego niesie ona znacznie ważniejszą lekcję. Pokazuje bowiem, że każdy pacjent  – niezależnie od liczby obserwujących na Instagramie czy rozpoznawalności nazwiska – pozostaje przede wszystkim pacjentem. A lekarz powinien zabezpieczyć się dokładnie tak samo, jak zabezpiecza się przy udzielaniu świadczeń każdej innej osobie.

Jednocześnie nie sposób ignorować faktu, że pacjenci funkcjonują dziś w świecie mediów społecznościowych. Jeden post potrafi dotrzeć do setek  jak nie tysięcy osób, a jedna negatywna relacja może wywołać kryzys wizerunkowy większy niż niejedna skarga czy pozew. Dlatego współpraca z osobami publicznymi wymaga od lekarza szczególnej rozwagi.

Dokumentacja jest ważniejsza niż zasięgi

W praktyce największym błędem nie jest samo leczenie osoby publicznej. Błędem jest potraktowanie takiego pacjenta inaczej niż każdego innego.

Jeżeli lekarz wykonuje zabieg estetyczny, powinien zadbać o szczegółową dokumentację medyczną obejmującą nie tylko przebieg leczenia, ale również stan wyjściowy pacjenta. W przypadku procedur estetycznych szczególne znaczenie mają fotografie wykonane przed rozpoczęciem leczenia, dokumentacja kolejnych etapów terapii oraz odnotowanie wszystkich zaleceń przekazywanych pacjentowi.

Po latach pamięć pacjenta i lekarza może być zupełnie inna. Dokumentacja pozostaje natomiast najbardziej obiektywnym „świadkiem zdarzeń”.

Zgoda pacjenta to nie formularz do podpisania

Wielu lekarzy nadal traktuje zgodę pacjenta jako formalność. Tymczasem właśnie przy zabiegach estetycznych prawidłowo przeprowadzony proces uzyskania zgody może mieć kluczowe znaczenie.

Pacjent powinien zostać poinformowany nie tylko o korzyściach zabiegu, ale również o jego ograniczeniach, możliwych powikłaniach, konieczności przestrzegania zaleceń oraz o alternatywnych metodach postępowania.

Dobrze przygotowana zgoda powinna w szczególności obejmować:

  • opis planowanego zabiegu,
  • wskazanie możliwych powikłań i działań niepożądanych,
  • informacje o ograniczeniach efektu estetycznego,
  • wskazanie alternatywnych metod leczenia,
  • zalecenia pozabiegowe,
  • potwierdzenie możliwości zadawania pytań i uzyskania odpowiedzi.

Warto pamiętać, że sam podpis pod formularzem nie wystarczy. Najważniejsze jest wykazanie, że pacjent rzeczywiście otrzymał informacje pozwalające mu podjąć świadomą decyzję.

Media społecznościowe nie zmieniają zasad wykonywania zawodu

Coraz częściej lekarze współpracują z influencerami, sportowcami czy osobami medialnymi. Tego rodzaju współpraca może przynosić wymierne korzyści marketingowe, ale jednocześnie generuje dodatkowe ryzyka.

Jeżeli leczenie ma być elementem współpracy promocyjnej, warto precyzyjnie uregulować zasady takiej relacji jeszcze przed rozpoczęciem świadczeń. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których zabieg wykonywany jest nieodpłatnie albo w zamian za działania promocyjne.

Lekarz powinien jasno określić, jakie są zasady współpracy, czego oczekują od siebie strony oraz jakie informacje mogą być publikowane w mediach społecznościowych.

Warto również pamiętać, że nawet najbardziej znany influencer nie przestaje być pacjentem. Oznacza to, że nadal obowiązuje tajemnica lekarska, zasady prowadzenia dokumentacji medycznej oraz wszystkie standardy wynikające z przepisów prawa.

Co zrobić, gdy pacjent publicznie krytykuje leczenie?

Naturalnym odruchem wielu lekarzy jest chęć natychmiastowego przedstawienia własnej wersji wydarzeń. Trzeba jednak zachować ostrożność.

Nawet jeśli pacjent sam opowiada o swoim leczeniu w mediach społecznościowych, nie oznacza to automatycznie, że lekarz został zwolniony z obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej. Publiczna polemika bardzo często prowadzi do ujawnienia informacji objętych tajemnicą zawodową, a to może generować kolejne problemy prawne.

W takich sytuacjach warto najpierw przeanalizować zakres możliwych działań prawnych, ocenić ryzyko naruszenia dóbr osobistych oraz ustalić, czy istnieją podstawy do podjęcia kroków mających na celu ochronę reputacji lekarza lub podmiotu leczniczego.

Najlepsza strategia zaczyna się przed konfliktem

Historia głośnej „afery bondingowej” pokazuje, że nawet pozornie idealna współpraca może zakończyć się publicznym sporem. Dlatego ochrona lekarza nie zaczyna się w chwili publikacji krytycznego posta czy nagrania. Zaczyna się znacznie wcześniej – od prawidłowo prowadzonej dokumentacji, rzetelnej zgody pacjenta, jasnych zasad komunikacji i konsekwentnego przestrzegania standardów wykonywania zawodu.

Bo ostatecznie nie ma znaczenia, czy pacjent ma stu obserwujących, sto tysięcy czy kilka milionów. W gabinecie lekarskim każdy powinien być traktowany według tych samych zasad. To właśnie one najskuteczniej chronią zarówno pacjenta, jak i lekarza.

W naszej codziennej pracy wspieramy lekarzy oraz placówki medyczne w budowaniu bezpiecznych procedur i rozwiązywaniu problemów prawnych, zanim staną się one źródłem sporu. Możesz do nas napisać na adres kancelaria@prawniklekarza.pl

FacebookLinkedInEmailPrint

Pacjent nie powinien być odsyłany po L4 do innej placówki. Co naprawdę wynika z wyroku WSA?

 

Kolejny ważny wyrok dla podmiotów leczniczych — i jednocześnie kolejny sygnał, że sądy administracyjne coraz szerzej interpretują pojęcie „kompleksowości świadczeń zdrowotnych”.

W wyroku z 14 maja 2026 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę podmiotu leczniczego na decyzję Rzecznika Praw Pacjenta, uznając, że placówka naruszyła prawa pacjenta poprzez brak zapewnienia możliwości uzyskania zwolnienia lekarskiego w ramach udzielanego świadczenia zdrowotnego.

To orzeczenie ma bardzo duże znaczenie praktyczne, szczególnie dla prywatnych centrów medycznych, poradni specjalistycznych, placówek zabiegowych oraz podmiotów rozwijających telemedycynę. Pokazuje bowiem wyraźnie, że problem organizacyjny po stronie placówki może zostać oceniony jako naruszenie praw pacjenta — nawet wtedy, gdy samo świadczenie medyczne zostało wykonane prawidłowo.

Stan faktyczny był pozornie prosty. Pacjent otrzymał świadczenie zdrowotne, jednak nie uzyskał zaświadczenia o czasowej niezdolności do pracy i został odesłany po L4 do lekarza POZ w innej placówce. Podmiot leczniczy  nie zapewnił pacjentowi możliwości uzyskania zwolnienia lekarskiego w ramach udzielanego świadczenia zdrowotnego, co — zdaniem Rzecznika Praw Pacjenta i następnie WSA w Warszawie — naruszało prawo pacjenta do kompleksowych świadczeń zdrowotnych.  Wystawienie e-ZLA może stanowić integralny element procesu leczenia i rekonwalescencji, a pacjent nie powinien ponosić konsekwencji wewnętrznej organizacji pracy podmiotu.

I właśnie ten element wydaje się najistotniejszy z perspektywy rynku medycznego. Sąd bardzo wyraźnie przesunął punkt ciężkości z indywidualnego działania lekarza na odpowiedzialność organizacyjną placówki. Innymi słowy — nawet jeśli lekarz prowadzący wizytę nie wystawia zwolnień, ale podmiot zatrudnia innych lekarzy posiadających takie uprawnienia, to obowiązkiem placówki jest tak zorganizować proces udzielania świadczeń, aby pacjent otrzymał komplet niezbędnych dokumentów związanych z leczeniem.

To kolejny wyrok wpisujący się w coraz bardziej widoczny kierunek orzeczniczy, w którym prawa pacjenta są analizowane nie tylko przez pryzmat błędów medycznych sensu stricto, ale również jakości organizacji świadczeń. W ostatnich miesiącach sądy administracyjne i Rzecznik Praw Pacjenta coraz częściej oceniają sposób funkcjonowania rejestracji, dostępności lekarzy, ciągłości procesu leczenia czy komunikacji z pacjentem właśnie jako element realizacji praw pacjenta.

Dla podmiotów leczniczych oznacza to konieczność ponownego przeanalizowania procedur wewnętrznych. W wielu placówkach nadal funkcjonuje praktyka polegająca na odsyłaniu pacjentów do POZ po receptę, skierowanie lub zwolnienie lekarskie, mimo że świadczenie zostało udzielone przez specjalistę. Po tym wyroku utrzymywanie takich modeli organizacyjnych może generować realne ryzyko postępowań przed Rzecznikiem Praw Pacjenta, a w dalszej perspektywie również ryzyko reputacyjne.

Co ważne, sąd nie kwestionował samej autonomii organizacyjnej podmiotu leczniczego. WSA zwrócił jednak uwagę, że sposób organizacji pracy nie może prowadzić do przerzucania na pacjenta obowiązków, które powinny zostać zrealizowane w ramach kompleksowego świadczenia zdrowotnego. A to oznacza, że placówki powinny dziś patrzeć na proces leczenia szerzej niż wyłącznie przez pryzmat wykonania procedury medycznej.

To dobry moment, aby ponownie przeanalizować procedury funkcjonujące w placówce medycznej. Jeśli potrzebują Państwo wsparcia w zakresie praw pacjenta i organizacji świadczeń zdrowotnych — zapraszamy do kontaktu z naszą Kancelarią.

FacebookLinkedInEmailPrint

Agresja w mediach społecznościowych – nowe wyzwanie

W poprzednim wpisie omawialiśmy sytuacje agresji, z którymi lekarze mogą spotkać się w bezpośrednim kontakcie z pacjentem – w gabinecie, przychodni czy na oddziale. Niestety, na tym problem się nie kończy. Coraz częściej jego kontynuacją lub wręcz głównym polem staje się przestrzeń internetowa, gdzie granice odpowiedzialności wydają się dla wielu osób mniej oczywiste, a emocje – znacznie łatwiej wymykają się spod kontroli.

Negatywne komentarze, publiczne zarzuty, fora społecznościowe czy filmy mogą mieć istotny wpływ na reputację lekarza i wymagają przemyślanej reakcji. Pierwszym krokiem powinno być zawsze zabezpieczenie dowodów:

  • wykonanie zrzutów ekranu,
  • zapisanie linków,
  • utrwalenie treści wpisów wraz z datą.

Jest to kluczowe z punktu widzenia ewentualnych działań prawnych. Jednocześnie należy pamiętać, że lekarz nawet w obliczu publicznych zarzutów pozostaje związany tajemnicą lekarską. Oznacza to, że nie może ujawniać informacji dotyczących pacjenta ani odnosić się do szczegółów leczenia. Dlatego też, jeżeli zamierzamy odnieść się do tego rodzaju zdarzeń w mediach społecznościowych, wypowiedź powinna mieć charakter powściągliwy oraz zachowawczy. Przykładowa formuła może brzmieć:

„Ze względu na obowiązującą nie tajemnicę lekarską nie mogę odnieść się do tej sytuacji na forum publicznym. Zapraszam do kontaktu, abyśmy mogli spokojnie wyjaśnić sytuację.”

Tego rodzaju komunikat pozwala zachować profesjonalizm, nie narusza prawa i ogranicza ryzyko dalszej eskalacji konfliktu.

Do najczęstszych błędów popełnianych w sytuacjach konfliktowych należą:

  • reakcja emocjonalna,
  • wdawanie się w publiczne spory,
  • brak udokumentowania zdarzenia w dokumentacji medycznej,
  • ujawnianie informacji objętych tajemnicą lekarską,
  • ignorowanie sytuacji, które wymagają reakcji.

 

Warto mieć świadomość, że jeżeli dochodzi do naruszenia dóbr osobistych, reputacji lub bezpieczeństwa, możliwe jest sięgnięcie po instrumenty prawne zarówno na gruncie prawa cywilnego, jak i karnego.  Są one takie same jak w przypadku agresji pacjentów w bezpośrednim kontakcie z nimi.

W takich sytuacjach kluczowe znaczenie ma jednak odpowiednie przygotowanie  tj. przygotowanie przemyślanej strategii działania oraz zabezpieczenie materiału dowodowego: zrobienie print screenów hejterskiego wpisu oświadczeń świadków opisywanej wizyty lekarskiej.

Dlatego w praktyce szczególnie istotne jest, aby nie pozostawać z taką sytuacją samodzielnie. W bardziej złożonych lub eskalujących przypadkach wsparcie prawnika może okazać się nie tylko pomocne, ale wręcz niezbędne dla skutecznej ochrony interesów zawodowych i osobistych.

Podsumowując, agresja pacjenta niezależnie od tego, czy pojawia się w gabinecie, czy w przestrzeni internetowej wymaga reakcji uporządkowanej, świadomej i opartej na jasno określonych etapach działania. Kluczowe znaczenie ma tu nie pojedyncza decyzja, lecz cały proces: od właściwej oceny sytuacji, przez komunikację i wyznaczenie granic, aż po zabezpieczenie dowodów i ewentualne działania prawne.

W praktyce oznacza to, że lekarz nie musi wybierać pomiędzy „przemilczeniem” a impulsywną reakcją. Istnieje ścieżka pośrednia, profesjonalna i bezpieczna, która pozwala zachować kontrolę nad sytuacją, nie naruszając przy tym obowiązków zawodowych, w szczególności tajemnicy lekarskiej.

Artykuł przygotowany w ramach współpracy z Mileną Zawistowską- Dąbrowską 

 

FacebookLinkedInEmailPrint

Jak reagować na agresję pacjenta – procedura krok po kroku

Agresja wobec personelu medycznego jest zjawiskiem, które w ostatnich latach przestało być incydentalnym problemem, a stało się realnym wyzwaniem codziennej praktyki zawodowej. W praktyce lekarskiej coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których granice na linii lekarz-pacjent zostają przekroczone zarówno w bezpośrednim kontakcie z pacjentem, jak i w przestrzeni internetowej.

Z perspektywy lekarza jest to sytuacja szczególnie trudna. Z jednej strony istnieje obowiązek udzielania świadczeń i zachowania profesjonalizmu, z drugiej prawo do bezpieczeństwa, poszanowania godności oraz ochrony przed bezprawnymi działaniami pacjentów.

Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że lekarz nawet w sytuacji publicznych oskarżeń czy negatywnych komentarzy pozostaje związany tajemnicą lekarską zgodnie z art. 40 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Ponadto art. 23 Kodeksu Etyki Lekarskiej wyraźnie wskazuję, że “Lekarz ma obowiązek zachowania tajemnicy lekarskiej. Tajemnicą są objęte wiadomości o pacjencie i jego otoczeniu uzyskane przez lekarza w związku z wykonywanymi czynnościami zawodowymi. Śmierć chorego nie zwalnia od obowiązku dochowania tajemnicy lekarskiej”.

Oznacza to, że możliwości reakcji są ograniczone i wymagają szczególnej ostrożności. Chciałyśmy przedstawić Wam kompleksową, praktyczną procedurę postępowania w sytuacji agresji pacjenta zarówno w gabinecie, jak i w internecie, z uwzględnieniem realnych ograniczeń prawnych oraz dobrych praktyk. W dzisiejszym wpisie skupimy się na agresji w miejscu udzielania świadczeń medycznych.

Punktem wyjścia jest właściwa ocena zachowania pacjenta. Nie każde podniesienie głosu czy wyrażenie niezadowolenia stanowi agresję. W praktyce należy odróżnić emocjonalną reakcję pacjenta od zachowań, które naruszają granice lekarza. W praktyce agresja może mieć różne formy:

  • słowną – np. obraźliwe wypowiedzi, podnoszenie głosu, groźby,
  • fizyczną – np. naruszenie nietykalności, próby ataku,
  • pośrednią – np. działania w internecie, publikowanie zarzutów, negatywne komentarze.
  1. Pierwszy etap – próba deeskalacji

W wielu przypadkach właściwa komunikacja pozwala uniknąć dalszego konfliktu. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że dążenie do jego złagodzenia nie oznacza przyzwolenia na agresję. W wielu przypadkach agresja pacjenta nie wynika z chęci wyrządzenia szkody, lecz z nagromadzenia emocji. Do najczęstszych przyczyn należą:

  • długie oczekiwanie na świadczenie lub brak otrzymania oczekiwanego świadczenia, np. zwolnienia lekarskiego lub recepty,
  • brak zrozumienia procedur medycznych,
  • rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistością,
  • poczucie zagrożenia zdrowia lub życia,
  • stres oraz silne emocje towarzyszące chorobie,
  • wcześniejsze negatywne doświadczenia z systemem ochrony zdrowia,
  • poczucie bycia zlekceważonym lub niewysłuchanym.

Zrozumienie tego kontekstu nie oznacza akceptacji agresji, ale pozwala dobrać właściwą strategię komunikacyjną i ograniczyć ryzyko eskalacji.

  1. Wyznaczenie granic i stanowcza reakcja

Jeżeli agresja się utrzymuje, konieczne jest jasne określenie granic. To moment przełomowy – brak reakcji często prowadzi do dalszej eskalacji. Jeżeli napięcie się utrzymuje, konieczne jest wyraźne zakomunikowanie granic. Lekarz ma prawo wskazać, że określone zachowania są niedopuszczalne i uniemożliwiają dalsze prowadzenie wizyty. Tego rodzaju komunikat powinien być spokojny, jednoznaczny i pozbawiony emocji. Już na tym etapie budowana jest podstawa do dalszych działań zarówno organizacyjnych, jak i ewentualnie prawnych.

W praktyce pojawia się również pytanie o możliwość nagrywania pacjenta. Należy jednak podkreślić, że z uwagi na obowiązek zachowania tajemnicy lekarskiej tego rodzaju działania co do zasady nie stanowią właściwego rozwiązania i mogą generować dodatkowe ryzyka prawne.

  1. Przerwanie świadczenia i działania interwencyjne

Jeżeli pomimo podjęcia prób deeskalacji oraz wyraźnego zakomunikowania granic agresywne zachowanie pacjenta nie ustępuje, lekarz powinien przejść do kolejnego etapu, jakim jest wskazanie konsekwencji dalszego postępowania. Na tym etapie istotne jest nie tylko uporządkowanie sytuacji, ale również jednoznaczne zakomunikowanie, że określone zachowania nie będą akceptowane w ramach prowadzonej wizyty.

W praktyce może to oznaczać:

  • przerwanie wizyty,
  • odmowę dalszego udzielania świadczenia,

Prawo lekarza do odmowy rozpoczęcia leczenia lub jego dalszego prowadzenia zostało określone w art. 38 ustawy o zawodzie lekarza oraz w art. 7 Kodeksu Etyki Lekarskiej. Uprawnienie to wynika z zasady swobody wykonywania zawodu, ponieważ profesja lekarza jest powszechnie zaliczana do tzw. wolnych zawodów. Mimo że samo pojęcie wolnego zawodu bywa przedmiotem sporów, większość jego definicji podkreśla niezależność w podejmowaniu decyzji oraz samodzielność w świadczeniu usług. Nie oznacza to jednak pełnej dowolności, gdyż zawód lekarza należy do szczególnej kategorii wolnych zawodów, czyli zawodów zaufania publicznego. W związku z tym zakres tej swobody podlega pewnym ograniczeniom. Nie można jednak zgodzić się z poglądem, że prawo do odmowy leczenia jest sprzeczne z istotą zawodu lekarza. Przeciwnie w doktrynie wskazuje się , że wynika ono właśnie z jego charakteru. Relacja między lekarzem a pacjentem powinna opierać się na wzajemnym zaufaniu, a jego brak po którejkolwiek ze stron uzasadnia zakończenie współpracy terapeutycznej.

  • konieczność wezwania ochrony, policji czy straży gminnej (miejskiej). Zalecamy, aby zawsze na widoku mieć zapisane numery, do których możemy udać się po pomoc. Z naszego doświadczenia wynika, że w momencie dużego stresu, często zapominamy o możliwościach jakie nam przysługują.

Co kluczowe, z podjęciem powyższych działań należy pamiętać o ich odpowiednim udokumentowaniu. Na każdym etapie zasadne jest dokonanie wpisu w dokumentacji medycznej, w którym zostanie odnotowane, że doszło do konfliktu na linii lekarz-pacjent. Opis powinien obejmować przebieg zdarzenia, charakter zachowania pacjenta oraz działania podjęte przez lekarza. Tego rodzaju dokumentacja ma istotne znaczenie dowodowe i może stanowić kluczowy element ochrony lekarza w przypadku ewentualnych skarg lub postępowań wyjaśniających.

  1. Ścieżka prawna

Jeżeli jednak wcześniejsze działania nie przynoszą rezultatu, a zachowanie pacjenta przybiera postać naruszenia dóbr osobistych lub czynów o charakterze bezprawnym, lekarz może rozważyć skorzystanie z dostępnych ścieżek prawnych. W praktyce możliwe są dwa zasadnicze kierunki działania – ścieżka cywilna i/lub karna.

Na gruncie prawa cywilnego lekarz może dochodzić ochrony swoich dóbr osobistych poprzez wniesienie powództwa o ich naruszenie. W zależności od okoliczności sprawy możliwe jest dochodzenie zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, a także naprawienia szkody majątkowej. Ta ostatnia może obejmować w szczególności utracone dochody, na przykład w sytuacji, gdy w wyniku zdarzenia lekarz był zmuszony do czasowego zaprzestania wykonywania pracy, w tym przebywania na zwolnieniu lekarskim związanym z pogorszeniem stanu zdrowia lub dobrostanu psychicznego.

Równolegle lub alternatywnie możliwe jest podjęcie działań na gruncie prawa karnego. W zależności od charakteru zachowania pacjenta, lekarz może złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a w przypadku czynów ściganych z oskarżenia prywatnego wnieść prywatny akt oskarżenia do sądu karnego. W szczególności dotyczy to czynów polegających na zniesławieniu lub znieważeniu, które zostały uregulowane w przepisach art. 212-216 k.k. Wybór odpowiedniej ścieżki powinien być uzależniony od charakteru naruszenia, jego intensywności oraz skutków, jakie wywołało ono po stronie lekarza. Niezależnie jednak od przyjętego kierunku działania, kluczowe znaczenie ma wcześniejsze zabezpieczenie materiału dowodowego: nagrań, oświadczeń świadków zdarzenia czy innej dokumentacji zdarzenia.

Mamy nadzieję, że nie będziecie mieli konieczności korzystać z naszych porad. Gdyby jednak zdarzyła Wam się jedna z opisywanych sytuacji, nie zostawajcie z tym sami – reagujcie, dokumentujcie i sięgajcie po wsparcie. To, że pracujecie z pacjentami, nie oznacza, że musicie godzić się na agresję.

A w kolejnym wpisie poruszymy temat, który coraz częściej przenosi się poza gabinet – czyli agresję i hejt w Internecie.

Artykuł przygotowany w ramach współpracy z Mileną Zawistowską- Dąbrowską 

 

FacebookLinkedInEmailPrint

Strona 1 z 56

KONTAKT

Kancelaria Adwokacko-Radcowska
"Podsiadły-Gęsikowska, Powierża" Sp. p.

ul. Filtrowa 61/3
02-056 Warszawa

+48 22 628 64 94
+48 600 322 901

kancelaria@prawniklekarza.pl

REGON: 369204260 NIP: 7010795766

AEKSANDRA POWIERŻA

+48 604 077 322
aleksandra.powierza@prawniklekarza.pl

KAROLINA PODSIADŁY-GĘSIKOWSKA

+48 735 922 156
karolina.podsiadly@prawniklekarza.pl